Przypomniała mi sie jedna z refleksji po medytacji nad Słowem Bożym, która wydaje się dobrze pasować do tematyki poruszanej na tym blogu.A oto i ona:
Zanim zaczniesz na modlitwie wyrażać swoje pretensje do Pana Boga, że nie daje Ci tego, o co Go prosisz zastanów się dobrze, o co naprawdę prosisz i czy jesteś gotowy to przyjąć.Dobrym przykładem jest pragnienie by być pokochanym przez jedną wyjątkową osobę.Jeśli trudno jest nawiązywać relacje z innymi i trudno jest się otworzyć na drugiego to najpierw trzeba nauczyć się być przyjacielem i bardziej otwartą osobą na innych a dopiero po tem jest sie gotowym by zostać pokochanym i by odwzajemnić to uczucie.;-)
Myślę,że refleksja ta wpisuje się w kwestie związane z cierpliwością i nieodłączną od niej pokorą, ponieważ jej realizacja wiąże się z akceptacją faktu, że spełnienie pewnych naszych pragnień wymaga więcej czasu niż byśmy sobie tego życzyli nie licząc się ze stanem naszego serca i sposobem budowania naszych relacji oraz naszego rozwoju posychiczno-duchowego.Poza tym wymaga ono pokornego przyjęcia tego, że Pan Bóg wie najlepiej, jakie łaski są nam potrzebne i kiedy są one nam potrzebne oraz faktu, że często sami nie wiemy o co, prosimy, dlatego powinniśmy z radością przyjmować wszystkie łaski dane nam od Pana- także te, które polegają na uświadomieniu nam z czym mamy problem lub, co jest naszą słabością.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz