Cierpliwość słusznie wiąże się z pokorą, ponieważ jeżeli nie zna się dobrze swoich słabych i mocnych stron i się nie akceptuje tego kim się jest trudno jest cierpliwie czekać na skutki czy owoce podjętych działań i postanowień.
Bycie cierpliwym wobec siebie, innych ludzi czy Boga chyba nigdy nie jest czymś prostym a jeśli ma się trudności z uznaniem, że jest się kimś wartościowym, kto ma słabości, ale także umiejętności i zalety, którymi może się dzielić z innymi staje się to jeszcze trudniejsze. Każdy człowiek bez względu na to kim jest, ile ma lat, czy odniósł wieksze sukcesy czy nie potrzebuje od czasu do czasu zatroszczyć się o siebie, ponieważ nie da się żyć w z dala od innych ludzi. A dzielenie się sobą z innymi, swoim czasem, umiejętnościami, sprawianie innym radości przez gesty, czyny czy prezenty oraz słuchanie tego, co mówią inni rzeczywiście jest darem dla innych tylko jeśli daje się przy tym coś z siebie a można dawać tylko to,co się ma. W innym wypadku poświęcanie swoejgo czasu, uwagi, pieniędzy i tak dalej przestaje służyć innym a ma na celu jedynie zaspokojenie swoich potrzeb i poczucie się lepiej.
Ostatnio ta prawda o tym, że można autentycznie dbać o innych, kochać ich i się o nich troszczyć tylko jeśli troszczy się też o siebie i nie ucieka się od tego wszystkiego, czego się w sobie nie lubi dotarła do mnie bardzo mocno i wywołała we mnie pewien niepokój. Zaczęłam się przez to zastanawiać czym jest właściwa troska o siebie oraz czy przypadkiem nie wykorzystuje ludzi, którzy są bliscy mojej pamięci i którym wiele zawdzięczam, ponieważ kwestionuje w dużym stopniu siebie. Nadal się nad tym zastanawiam, ponieważ na razie zapytałam tylko jedną osobą czy czuję się w jakiś sposób wykorzystywana przeze mnie. Natomiast zrobiłam jedną ważną rzecz- zatroszczyłam się o siebie, ale tak naprawdę zatroszczyłam się o siebie, ponieważ poprosiłam grupę znajomych o to by wysłuchali tego, co mnie niepokoiło i powiedzieli mi, co o tym myślą i podzielili sie swoim doświadczeniem. Zdecydowanie mi to pomogło. Nie tylko dlatego, że uswiadomiłam sobie, że wiele jest osób, które mają podobne do mnie doświad,czenia, ale także dlatego, ż uświadomiło mi to jak wiele zawdzięczam moim przyjaciołom, którzy poświęcają mi dużo czasu i uwagi. Wydaje mi się także, że troska o siebie sprawiła, że latwiej mi było przyjąć informację, że muszę jeszcze raz zaliczyć ćwiczenia z SPSS-a i analizy danych i mniej stresowałam się na 2 egzaminach. Wiele mi też dało to, że uzyskałam odpowiedź na kilka moich pytań, mogłam pomóc znajomej dotrzeć do celu podróży i po raz kolejny zostałam obdarzona dużym zaufaniem ze strony ważnej dla mnie osoby i poczułam, że jestem czasami niezastąpiona, bo mogę mieć czasami wiedzę, której nie ma nikt z osób należących do pewnej grupy. W związku z tym postanowiłam, że skoro cieszę się zaufaniem pomimo tego, że były sytuacje, które wskazywały, że mogłam coś źle zrozumieć a zatem przekazać nie do końca to, o co tej osobie chodziło to czas najwyższy zaufać sobie trochę bardziej.
niedziela, 27 stycznia 2013
poniedziałek, 14 stycznia 2013
Nowy początek
Witajcie wszyscy czytelnicy mojego blogu.
Przyznam szczerze, że powrót do pisania tego bloga jest dla mnie samej zaskoczeniem.
Skoro jednak znalazł się jeden użytkownik internetu, który komentuje jego treść a właściwie szczegóły mojego zdjęcia to postanowiłam, że zacznę go ponownie prowadzić. Może drogi czytelniku znajdziesz tu coś dla siebie a ja przy okazji nauczę się wytrwałości.
Ten rok, który się niedawno rozpoczął z pewnością zaskoczy każdego z nas a mnie szczególnie. Wchodzę w niego z wielką nadzieją, ale i wielkim lękiem, ponieważ miniony rąk był obfity w trudne dla mnie doświadczenia, które pokazały mi z jednej strony, że mam kilka osob, na których mogę polegać, ponieważ nie opuściły mnie, ale bardzo wspierały wtedy, gdy tego bardzo potrzebowałam.Z drugiej strony te wydarzenia pokazały mi, że czeka mnie wiele pracy nad sobą i będzie to mnie kosztowało sporo pracy i mogę być pewna, że wiele rzeczy się zmieni bez względu na to, co zrobię z tym, co wiem o sobie i moim otoczeniu.
Zmiany w moim życiu na pewno przyjdą, dlatego też zamierzam zrobić wszystko, co możliwe by nadać im pewien kierunek tak by nie stać się jedynie wypadkową zdarzeń, innych ludzi czy losu.Mogę mieć przy tym pewność, że choćby niewiadomo, co się działo moi przyjaciele i towarzysze mej drogi życia i mojej drogi duchowej będą mnie wspierać a oprócz nich mogę też liczyć na kochającego Boga, który mnie ukochał i ma we mnie upodobanie i jeśli tylko pozwolę Mu we mnie działać On będzie mnie przemieniał bym stawała się coraz bardziej czlowiekiem.
Przyznam szczerze, że powrót do pisania tego bloga jest dla mnie samej zaskoczeniem.
Skoro jednak znalazł się jeden użytkownik internetu, który komentuje jego treść a właściwie szczegóły mojego zdjęcia to postanowiłam, że zacznę go ponownie prowadzić. Może drogi czytelniku znajdziesz tu coś dla siebie a ja przy okazji nauczę się wytrwałości.
Ten rok, który się niedawno rozpoczął z pewnością zaskoczy każdego z nas a mnie szczególnie. Wchodzę w niego z wielką nadzieją, ale i wielkim lękiem, ponieważ miniony rąk był obfity w trudne dla mnie doświadczenia, które pokazały mi z jednej strony, że mam kilka osob, na których mogę polegać, ponieważ nie opuściły mnie, ale bardzo wspierały wtedy, gdy tego bardzo potrzebowałam.Z drugiej strony te wydarzenia pokazały mi, że czeka mnie wiele pracy nad sobą i będzie to mnie kosztowało sporo pracy i mogę być pewna, że wiele rzeczy się zmieni bez względu na to, co zrobię z tym, co wiem o sobie i moim otoczeniu.
Zmiany w moim życiu na pewno przyjdą, dlatego też zamierzam zrobić wszystko, co możliwe by nadać im pewien kierunek tak by nie stać się jedynie wypadkową zdarzeń, innych ludzi czy losu.Mogę mieć przy tym pewność, że choćby niewiadomo, co się działo moi przyjaciele i towarzysze mej drogi życia i mojej drogi duchowej będą mnie wspierać a oprócz nich mogę też liczyć na kochającego Boga, który mnie ukochał i ma we mnie upodobanie i jeśli tylko pozwolę Mu we mnie działać On będzie mnie przemieniał bym stawała się coraz bardziej czlowiekiem.
piątek, 9 listopada 2012
niedziela, 27 maja 2012
Chaos
Być cierpliwym w dzisiejszej świecie jest bardzo trudne. Wokół nas panuje pośpiech. Jakże często powtarzamy lub słyszymy słowa:"nie mam czasu by":porozmawiać, pomóc w opiece, by się pouczyć, na modlitwę. i tak dalej.Znamy doskonale przysłowie :"czas to pieniądz", ale czy na pewno jest to słuszne.
Z własnego doświadczenia wiem, że gdybyśmy byli bardziej cierpliwi.Gdybyśmy nie oczekiwali, że nasze pragnienia muszą się spelnić teraz, zaraz natychmiast. Gdybyśmy cierpliwie budowali relacje a nie szukalibyśmy w nich tego, czego wydaje się nam, że nie mamy a musimy koniecznie mieć. Gdybyśmy...Właśnie gdybyśmy byli mniej niecierpliwi i umieli zapomnieć o jakiś pragnieniach by zakosztować najpiękniejsze i najcenniejsze z nich, czyli pragnienie by kochać i być kochanym to..
Życie byłoby wtedy mniej bolesne, mniej rozczarowujące i może nawet dłuższe.Ilu moglibyśmy uniknąć rozczarowań, zdrad, nieuczciwości i niechcianych rozstań gdybyśmy byli bardziej cierpliwi.W innym wypadku nasze życie może stać się piekłem a przynjamniej czyścem, bo tracąc sprzed oczu to,co najważniejsze popełniamy mnóstwo błędów. Doprowadzamy do sytuacji gdy pragnienia przestają być adekwatne do tego, co możemy dać i co inni mogą dać nam.Przestajemy doceniać to, że ktoś poświeca nam swój czas i chce nas słuchać, że jest ktoś, kto nas nie ocenia tylko nasze zachowanie. Gdy pozwolimy by uczucia i pragnienia nami sterowały zamiast decydować jak je doświadczamy to szczery uśmiech kogoś życzliwego, ciepłe przywitanie będzie czymś oczywistym. Te wszystkie miłe, dobre rzeczy, gesty, bezinteresowność przestaną się liczyć za to jak ktoś, kogo cenimy nie złoży życzeń, nie przywita się kiedyś czy zareaguje inaczej niż byśmy chcieli to będzie nas to boleć zdecydowanie zbyt mocna.
Gdy już dojdziemy do tego momentu bez wzgledu na to, kim ta druga osoba jest to najlepsze, co może nas spotkać to kryzys. To może brzmieć paradoksalnie, ale to prawda. Potrzebujemy wtedy by ktoś nam przypomniał, że nie można mieć wszystkiego, że to nie zaspokojenie potrzeb, ale Miłość się naprawdę liczy. Jasne, że to boli, Trudno jest pogodzić się z tym, że trzeba zakończyć relacje przynajmiej na jakiś czas zwłaszcza gdy to był ktoś ważny a ja czy ty to zniszczyliśmy. Może być tak, że po podjęciu decyzji o tym by nie widzieć się z kimś będziemy czuć tylko ból, poczucie winy, wściekłość, niechęć, frustrację itd. na siebie, na Boga.To nie jest chyba nic dziwnego wtedy. tylko dobrze by był ktoś wtedy koło nas, kto nas wesprze i pomoże jakoś normalnie zyć. Ważne by to przetrwać i wytrwać przy sobie i przy Bogu, bo Bóg nie sądzi tylko kocha i zbawia. Do tego trzeba wiele, wiele cierpliwości.
Z własnego doświadczenia wiem, że gdybyśmy byli bardziej cierpliwi.Gdybyśmy nie oczekiwali, że nasze pragnienia muszą się spelnić teraz, zaraz natychmiast. Gdybyśmy cierpliwie budowali relacje a nie szukalibyśmy w nich tego, czego wydaje się nam, że nie mamy a musimy koniecznie mieć. Gdybyśmy...Właśnie gdybyśmy byli mniej niecierpliwi i umieli zapomnieć o jakiś pragnieniach by zakosztować najpiękniejsze i najcenniejsze z nich, czyli pragnienie by kochać i być kochanym to..
Życie byłoby wtedy mniej bolesne, mniej rozczarowujące i może nawet dłuższe.Ilu moglibyśmy uniknąć rozczarowań, zdrad, nieuczciwości i niechcianych rozstań gdybyśmy byli bardziej cierpliwi.W innym wypadku nasze życie może stać się piekłem a przynjamniej czyścem, bo tracąc sprzed oczu to,co najważniejsze popełniamy mnóstwo błędów. Doprowadzamy do sytuacji gdy pragnienia przestają być adekwatne do tego, co możemy dać i co inni mogą dać nam.Przestajemy doceniać to, że ktoś poświeca nam swój czas i chce nas słuchać, że jest ktoś, kto nas nie ocenia tylko nasze zachowanie. Gdy pozwolimy by uczucia i pragnienia nami sterowały zamiast decydować jak je doświadczamy to szczery uśmiech kogoś życzliwego, ciepłe przywitanie będzie czymś oczywistym. Te wszystkie miłe, dobre rzeczy, gesty, bezinteresowność przestaną się liczyć za to jak ktoś, kogo cenimy nie złoży życzeń, nie przywita się kiedyś czy zareaguje inaczej niż byśmy chcieli to będzie nas to boleć zdecydowanie zbyt mocna.
Gdy już dojdziemy do tego momentu bez wzgledu na to, kim ta druga osoba jest to najlepsze, co może nas spotkać to kryzys. To może brzmieć paradoksalnie, ale to prawda. Potrzebujemy wtedy by ktoś nam przypomniał, że nie można mieć wszystkiego, że to nie zaspokojenie potrzeb, ale Miłość się naprawdę liczy. Jasne, że to boli, Trudno jest pogodzić się z tym, że trzeba zakończyć relacje przynajmiej na jakiś czas zwłaszcza gdy to był ktoś ważny a ja czy ty to zniszczyliśmy. Może być tak, że po podjęciu decyzji o tym by nie widzieć się z kimś będziemy czuć tylko ból, poczucie winy, wściekłość, niechęć, frustrację itd. na siebie, na Boga.To nie jest chyba nic dziwnego wtedy. tylko dobrze by był ktoś wtedy koło nas, kto nas wesprze i pomoże jakoś normalnie zyć. Ważne by to przetrwać i wytrwać przy sobie i przy Bogu, bo Bóg nie sądzi tylko kocha i zbawia. Do tego trzeba wiele, wiele cierpliwości.
niedziela, 15 kwietnia 2012
Kryzysy i dłużące się problemy i trudności
Dawno już nie pisałam.Niestety zabrakło mi cierpliwości by kontynuować swój pomysł, kiedy wydawało się, że nie przynosi on spodziewanych efektów i spotkał się z nikłym odzewem ze strony czytelników chociaż miał on być przeznaczony głównie dla mnie,ale to tylko wymówki.Nie dałam temu blogowi po prostu szansy,bo cierpliwości, która może być jedynie darem nie można chyba "osiągnąć", otrzymać w takim krótkim czasie jaki poświeciłam na pisanie bloga przed tą długą przerwą , w którym wielokrotnie nie było miejsca nawet na odrobinę cierpliwości wobec siebie czy innych.
Cierpliwość nigdy chyba nie przychodzi łatwo. Szczególnie trudno jest być cierpliwym wobec siebie, gdy ma się świadomość, że jest się wobec kogoś nie w porządku a droga do zbudowania właściwej relacji wymaga wiele wysiłku i pracy, która wymaga wiele czasu. Trudno jest wtedy powoli naprawiać to,co można naprawić i zrezygnować z dotychczasowych pragnień, oczekiwań i nie wyrzucać sobie popełnionych błędów i nie oczekiwać, że to się wszystko tak szybko ułoży jakbyśmy chcieli.Należałoby raczej podziękować za trudne dla siebie doświadczenie, bo sytuacja, w której jest się niesprawiedliwym czy nie w porządku wobec kogoś gdy ona się nie obraża i nie żąda by naprawić tę relację z dnia na dzień jest świetną okazją by się nauczyć cierpliwości samemu skoro ona jest cierpliwa.
Uczmy się więc cierpliwości i nie poddawajmy się po niepowodzeniu i zakończmy z mitem,że wszystko można naprawić, że można mieć właściwe relacje ze wszystkimi i, że o naszej wartości, naszych zaletach świadczy to, czy szybko radzimy sobie z problemami czy też nie.
Bóg jest Bogiem Miłosiernym a cierpliwość jest z całą pewnością przejawem miłosierdzia, dlatego uczmy się cierpliwości przez całe życie.
Cierpliwość nigdy chyba nie przychodzi łatwo. Szczególnie trudno jest być cierpliwym wobec siebie, gdy ma się świadomość, że jest się wobec kogoś nie w porządku a droga do zbudowania właściwej relacji wymaga wiele wysiłku i pracy, która wymaga wiele czasu. Trudno jest wtedy powoli naprawiać to,co można naprawić i zrezygnować z dotychczasowych pragnień, oczekiwań i nie wyrzucać sobie popełnionych błędów i nie oczekiwać, że to się wszystko tak szybko ułoży jakbyśmy chcieli.Należałoby raczej podziękować za trudne dla siebie doświadczenie, bo sytuacja, w której jest się niesprawiedliwym czy nie w porządku wobec kogoś gdy ona się nie obraża i nie żąda by naprawić tę relację z dnia na dzień jest świetną okazją by się nauczyć cierpliwości samemu skoro ona jest cierpliwa.
Uczmy się więc cierpliwości i nie poddawajmy się po niepowodzeniu i zakończmy z mitem,że wszystko można naprawić, że można mieć właściwe relacje ze wszystkimi i, że o naszej wartości, naszych zaletach świadczy to, czy szybko radzimy sobie z problemami czy też nie.
Bóg jest Bogiem Miłosiernym a cierpliwość jest z całą pewnością przejawem miłosierdzia, dlatego uczmy się cierpliwości przez całe życie.
wtorek, 7 lutego 2012
Refleksja z jednej medytacji- lekcja cierpliwości
Przypomniała mi sie jedna z refleksji po medytacji nad Słowem Bożym, która wydaje się dobrze pasować do tematyki poruszanej na tym blogu.A oto i ona:
Zanim zaczniesz na modlitwie wyrażać swoje pretensje do Pana Boga, że nie daje Ci tego, o co Go prosisz zastanów się dobrze, o co naprawdę prosisz i czy jesteś gotowy to przyjąć.Dobrym przykładem jest pragnienie by być pokochanym przez jedną wyjątkową osobę.Jeśli trudno jest nawiązywać relacje z innymi i trudno jest się otworzyć na drugiego to najpierw trzeba nauczyć się być przyjacielem i bardziej otwartą osobą na innych a dopiero po tem jest sie gotowym by zostać pokochanym i by odwzajemnić to uczucie.;-)
Myślę,że refleksja ta wpisuje się w kwestie związane z cierpliwością i nieodłączną od niej pokorą, ponieważ jej realizacja wiąże się z akceptacją faktu, że spełnienie pewnych naszych pragnień wymaga więcej czasu niż byśmy sobie tego życzyli nie licząc się ze stanem naszego serca i sposobem budowania naszych relacji oraz naszego rozwoju posychiczno-duchowego.Poza tym wymaga ono pokornego przyjęcia tego, że Pan Bóg wie najlepiej, jakie łaski są nam potrzebne i kiedy są one nam potrzebne oraz faktu, że często sami nie wiemy o co, prosimy, dlatego powinniśmy z radością przyjmować wszystkie łaski dane nam od Pana- także te, które polegają na uświadomieniu nam z czym mamy problem lub, co jest naszą słabością.
Zanim zaczniesz na modlitwie wyrażać swoje pretensje do Pana Boga, że nie daje Ci tego, o co Go prosisz zastanów się dobrze, o co naprawdę prosisz i czy jesteś gotowy to przyjąć.Dobrym przykładem jest pragnienie by być pokochanym przez jedną wyjątkową osobę.Jeśli trudno jest nawiązywać relacje z innymi i trudno jest się otworzyć na drugiego to najpierw trzeba nauczyć się być przyjacielem i bardziej otwartą osobą na innych a dopiero po tem jest sie gotowym by zostać pokochanym i by odwzajemnić to uczucie.;-)
Myślę,że refleksja ta wpisuje się w kwestie związane z cierpliwością i nieodłączną od niej pokorą, ponieważ jej realizacja wiąże się z akceptacją faktu, że spełnienie pewnych naszych pragnień wymaga więcej czasu niż byśmy sobie tego życzyli nie licząc się ze stanem naszego serca i sposobem budowania naszych relacji oraz naszego rozwoju posychiczno-duchowego.Poza tym wymaga ono pokornego przyjęcia tego, że Pan Bóg wie najlepiej, jakie łaski są nam potrzebne i kiedy są one nam potrzebne oraz faktu, że często sami nie wiemy o co, prosimy, dlatego powinniśmy z radością przyjmować wszystkie łaski dane nam od Pana- także te, które polegają na uświadomieniu nam z czym mamy problem lub, co jest naszą słabością.
sobota, 21 stycznia 2012
Cierpliwość i pokora drogą do rozwoju
Na początku wyjaśnię, że pokora nie polega na dostrzeganiu jedynie swoich wad i postawie przepraszania za to,że się żyje i rezygnacją ze swojej godności.Prawdziwa pokora składa się w rzeczywistości z jednej strony z postawy wdzięczności wypływającej z przekonania,że jesteśmy nieustannie obdarowywani, ponieważ nie istniałaby większość rzeczy, które nas otacza gdyby nie praca innych osób a nasze talenty,zdolności,cnoty i zdolnośc do kochania a takze nasze życie jest darem, który pochodzi od Boga.Z drugiej strony przejawia się ona w postawie szacunku wobec siebie i innych ludzi, ponieważ jesteśmy tak cenni,że Bóg zechciał za nas oddać swoje życie i jako jedyne stworzenia na ziemi umiemy myśleć, kochać i postępować podobnie jak Chrystus.
Prawdziwa pokora jest zatem postawą polegającą na przyjęciu całej prawdy o sobie- o tym,co jest w nas dobre i tym, co nie do końca nam się podoba.Jej istotą jest także przyjęcie wszystkich naszych głębokich pragnień, tęsknot i uczuć gdyż mają one służyć naszemu dobry a dopiero sposób, w jaki do nich dążymy, czy je realizujemy może być oceniany w kategoriach dobra i zła.
Ostatnio często myślę o pokorze, ponieważ odkryłam niedawno, że moje silnie zakorzenione w mym umyśle przekonanie, że mam jej trochę okazało się błędne, gdyż naprawdę pokory w jej najgłębszej istocie nie mam wcale.Jest to dla mnie trudne doświadczenie, ponieważ chciałam dowiedzieć się czegoś o sobie, co mogłoby być argumentem za tym by nadal iść przez życie zgodnie z pewnym moim zamysłem i sposobem myślenia a tu: Niespodzianka!
Jest jednak pewien niewielki promyk nadziei:istnieje pewna droga, która może zaprowadzić na drogę wzrastania w pokorze.
Tą drogą jest ufna modlitwa o łaskę pokory i przyjęcie tego,że jej nie mam,ale wymaga to wytrwałości,wiele cierpliwości i podnoszenia się z upadków, gdy spotkają mnie na tej drodze, ale warto podjąć ten wysiłek, bo to cenne musi kosztować.
Zamierzam więc wstąpić na tą drogę a Was wiernych czytelników proszę o pomoc modlitewną czy też własne refleksje lub świadectwa.
I przepraszam, że minęło tyle czasu do ostatniego postu na blogu.
Prawdziwa pokora jest zatem postawą polegającą na przyjęciu całej prawdy o sobie- o tym,co jest w nas dobre i tym, co nie do końca nam się podoba.Jej istotą jest także przyjęcie wszystkich naszych głębokich pragnień, tęsknot i uczuć gdyż mają one służyć naszemu dobry a dopiero sposób, w jaki do nich dążymy, czy je realizujemy może być oceniany w kategoriach dobra i zła.
Ostatnio często myślę o pokorze, ponieważ odkryłam niedawno, że moje silnie zakorzenione w mym umyśle przekonanie, że mam jej trochę okazało się błędne, gdyż naprawdę pokory w jej najgłębszej istocie nie mam wcale.Jest to dla mnie trudne doświadczenie, ponieważ chciałam dowiedzieć się czegoś o sobie, co mogłoby być argumentem za tym by nadal iść przez życie zgodnie z pewnym moim zamysłem i sposobem myślenia a tu: Niespodzianka!
Jest jednak pewien niewielki promyk nadziei:istnieje pewna droga, która może zaprowadzić na drogę wzrastania w pokorze.
Tą drogą jest ufna modlitwa o łaskę pokory i przyjęcie tego,że jej nie mam,ale wymaga to wytrwałości,wiele cierpliwości i podnoszenia się z upadków, gdy spotkają mnie na tej drodze, ale warto podjąć ten wysiłek, bo to cenne musi kosztować.
Zamierzam więc wstąpić na tą drogę a Was wiernych czytelników proszę o pomoc modlitewną czy też własne refleksje lub świadectwa.
I przepraszam, że minęło tyle czasu do ostatniego postu na blogu.
Subskrybuj:
Posty (Atom)